Rozważania o lasach certyfikowanych cz.1. Kiedy las zaczynamy urządzać dla siebie

Coraz więcej badań pokazuje, że kontakt z naturą może wspierać zdrowie człowieka – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Naukowcy częściej i wnikliwiej analizują, jaki jest związek lasu i przebywanie w jego ekosystemie z redukcją stresu, poprawą nastroju, regeneracją, aktywnością fizyczną, funkcjonowaniem układu krążenia czy ogólnym poczuciem dobrostanu.

To ważny kierunek badań, bo pozwala coraz lepiej rozumieć, dlaczego przebywanie wśród drzew, zieleni, wody i naturalnych krajobrazów może mieć dla nas tak duże znaczenie. Jednocześnie wraz z tą wiedzą coraz częściej pojawia się potrzeba świadomego wykorzystywania natury w profilaktyce, rehabilitacji i działaniach terapeutycznych.

I właśnie tutaj pojawia się ciekawa granica.

Jeśli wiemy, że natura może wspierać zdrowie, zaczynamy szukać sposobów, by uczynić ten kontakt bardziej dostępny, bezpieczny i przewidywalny. Wyznaczamy ścieżki, przygotowujemy miejsca odpoczynku, porządkujemy teren, tworzymy infrastrukturę.
Takie podejście opisuje między innymi opublikowany w „Rzeczpospolitej” artykuł o rozwijających się w Europie tak zwanych lasach leczniczych. Są to miejsca, w których naturalny krajobraz łączy się z przestrzenią przygotowaną do działań prozdrowotnych, rehabilitacyjnych czy terapeutycznych.

Owszem, to rozwiązanie ma wiele mocnych stron.

Dobrze zaprojektowana infrastruktura może sprawić, że kontakt z lasem stanie się możliwy dla osób, które bez niej miałyby ograniczony dostęp do naturalnego terenu. Może zwiększać bezpieczeństwo, ułatwiać poruszanie się i pozwalać prowadzić określone działania zdrowotne w bardziej przewidywalnych warunkach.

Nie ma w tym nic niewłaściwego. A jednak właśnie przy tej okazji pojawia się druga perspektywa. Bo kiedy chcemy zapewnić człowiekowi komfort i bezpieczeństwo, bardzo łatwo zacząć traktować las jak przestrzeń, którą trzeba poprawić.

Nierówne podłoże staje się przeszkodą, martwe drewno —problemem. Błoto staje się czymś, co należałoby usunąć. Brak wygodnej ścieżki — niedogodnością.

Tymczasem wszystkie te elementy są częścią naturalnego ekosystemu. Np. martwe drzewo nie jest odpadem. Jest siedliskiem dla grzybów, owadów i mikroorganizmów. Błoto nie jest wadą lasu, lecz skutkiem działania wody, gleby i warunków pogodowych. Owady nie są zakłóceniem kontaktu z naturą. Są jego częścią.

Pojawia się zatem refleksja, która jest punktem wyjścia: poprawiać las czy nie?

To nie natura powinna być przygotowywana do spotkania z człowiekiem. Czasem warto więcej uwagi poświęcić temu, jak przygotować człowieka do spotkania z naturą. Ta myśl jest szczególnie bliska praktyce profesjonalnie prowadzonych kąpieli leśnych.

Kąpiel leśna nie wymaga spektakularnego miejsca ani specjalnie zaprojektowanej przestrzeni. Jej istotą jest powolny, uważny kontakt z naturą poprzez zmysły. Nie chodzi o pokonanie określonej trasy, wykonanie zestawu ćwiczeń. Nie chodzi nawet o to, by las był wygodny. Znaczenie ma relacja z miejscem.

Człowiek zwalnia. Zaczyna zauważać dźwięki, zapachy, światło, faktury, temperaturę powietrza, ruch liści i własne reakcje. Las przestaje być tłem, lecz staje się żywym środowiskiem spotkania.

Oczywiście nie oznacza to, że można wejść z grupą do dowolnego fragmentu lasu bez przygotowania. Wręcz przeciwnie. Im mniej ingerujemy w przestrzeń, tym większe znaczenie ma wiedza, odpowiedzialność i przygotowanie osoby, która prowadzi ludzi do lasu. Być może więc nie zawsze trzeba zmieniać las, aby człowiek mógł bezpiecznie korzystać z jego dobroczynnego wpływu.

Czasami więcej można osiągnąć, ucząc człowieka, jak przygotować się do spotkania z miejscem, które nie zostało urządzone specjalnie dla niego.

Autorka: Paulina Tomasik – certyfikowana przewodniczka kąpieli leśnych.